Recenzja filmu: Iluzja


Nie wiem, czy ktoś pamięta seans w telewizji ze sztuczkami Davida Copperfielda. Ten moment, kiedy każdy wklejony w ekran przesuwał palcem o konkretną ilość pól... i ta satysfakcja, kiedy to właśnie TY trafiłeś na tę kartę, o którą chodziło magikowi. Dodatkowo różne programy dotyczące w Internecie, chociażby o wyciąganiu burgerów z ekranu reklamującego nową promocję, zabawy kartami, których nie dało się pojąć... każdy to nazywa  „magią”. I taką samą magię możemy ujrzeć w filmie Iluzja.

Czwórka przeciętnych magików rozwija się w swojej dziedzinie — Atlas, Meritt, Jack i Henley. Nie mają wielkiej sławy czy pieniędzy, ale ich pokazy zbierały pewną grupę zafascynowanych odbiorców. Pewnego dnia, wszyscy z nich przez przypadek odnajdują kartę z zaproszeniem pod pewien adres. Tam dowiadują się o pewnej tajemnicy, którą mogą rozwiązać, zyskując przy tym ogromny rozgłos na całym świecie. Im więcej widzów, tym huczniejsze powinno być całe widowisko, nieprawdaż?


I tutaj właśnie zaczyna się działanie nie do końca zgodnie z prawem, gdzie na nasz magiczny kwartet czai się wciąż Interpol oraz FBI. Na tym właśnie polega cała zabawa w filmie Iluzja. Wyścig z ludźmi, którzy magię traktują po macoszemu, którzy nie chcą jej zrozumieć. Bohaterowie, idąc za konkretnymi wytycznymi i częściowo łamiąc prawo, pokazują nam, jak i organom ścigania, że wypadałoby przysiąść na chwilę i zastanowić się nad kolejnym ruchem — gdyż oni są zawsze o jeden krok do przodu.

Ja miałam obecnie okazję obejrzeć tylko raz film Iluzja, aczkolwiek czytałam z wielu opinii, że jednak warto obejrzeć ten film ponownie. Przy pierwszym seansie człowiek jest typowym widzem seansu Copperfielda, oczarowanego magią, którą widzi na ekranie. Dopiero za drugim razem, kiedy wiemy już dokładnie, dlaczego wszystko było tak rozplanowane, jesteśmy w stanie dostrzec każdy ruch naszych magików.


Ocenię ten film jednak pod kątem zafascynowanego dziecka, którego urzekło takie pogrywanie na nosie FBI i Interpolu. Jestem człowiekiem, który patrzy dokładnie w tym kierunku, w którym chcieli, by każdy spojrzał. By wszystko, co dzieje się na ekranie było wyłącznie „winą magii”. Takim bowiem argumentem zasłaniają się nasi bohaterowie przy każdej nie do końca uczciwej zagrywce, którą zrealizowali na scenie.

Moim zdaniem film ten jest odpowiedni dla każdego. Odpowiednio wyrównany jest poziom sekretu i tajemnicy, z poziomem pościgów i magicznych sztuczek, kończąc na motywie humorystycznym, w postaci ciętych i typowych tekstów naszych bohaterów. Wymagający widz może się nieco wysilić, próbując dociekać realizacji każdej sztuczki, a osoba pochłaniająca magię niczym małe dziecko, może zachwycać się pomysłowością i wykorzystaniem konkretnych magicznych zagrywek.


Skoncentrujmy się przez chwilę na bohaterach — tych głównych, jak i tych „złych”. Właśnie... tutaj pojawia się pierwsze pytanie — kto w tym filmie oficjalnie jest złym charakterem? Czwórka magików nie działa zgodnie z prawem, ale mają do tego konkretny powód. Wśród organów ścigania pojawia się osoba, która może niekoniecznie chce, by wszystko związane z tą misją się udało. Do tego pojawia się osoba, która próbuje rozłożyć na części pierwsze każdą sztuczkę i pokazywać blefy... celem uświadomienia widzów. Kto tu jest zły?

Wracając na główny tor oceny postaci... mamy tutaj cudowną obsadę aktorską i wspaniałe profile bohaterów. Nie znajdziemy tutaj dwóch podobnych do siebie postaci. Każdy z charakteru jest inny (dlatego też nasi magicy chcieliby jednak rozwijać się w karierze solowej, a nie w „fantastycznej czwórce”). Każdy ma swoje za uszami i w jakiś sposób próbuje się przed tym kryć.Wyjątkiem jest jednak jedna niewinna bohaterka, która wierząc w różne sztuczki i legendy, potrafi oberwać za to najmocniej.


Technicznie nie wiem, czy powinnam jakkolwiek ten film oceniać. Wszystko skupia się na magicznych sztuczkach, które są w fantastyczny sposób zaprezentowane — i pod kątem stricte technicznym jako wykorzystanie sztuczki i pod kątem nagraniowym jako dobre ujęcia danej sceny. Muzyka w filmie jest zachowana w większości w konkretnym rytmie, wykazującym konkretne tempo akcji. Tempo to jest dobrze wyważone jak na całość filmu i próbę przedstawienia ogólnego zarysu fabularnego.

Podsumowując, Iluzja jest filmem, który wpasuje się w gusta większości osób. Kino akcji, kino magii, kino humoru i dociekań. Kino niepewności i kino niszczące na koniec wizję całego tego seansu, który mieliśmy przed oczyma. Film, który jak na wydanie w 2013 roku wciąż potrafi zachwycić, mimo iż temat magii nie jest już tak popularny. No i co najważniejsze — posiada drugą część, którą może ocenię... kiedyś.

Ocena ogólna: 8/10
 

Komentarze

Popularne posty